Jest OK w gruncie rzeczy. Co dzień to samo. Oby do piątku, a raczej oby do środy.
Ten sam schemat. Wolne się skończyło, niestety, nic co jest piękne nie może trwać wiecznie i czasami szybciej się kończy niż się tego spodziewamy.
Czekam na jutro. A konkretnie na koniec lekcji i ten moment, aż załatwię wszystko co mam załatwić, a później pojadę do Wrocławia. Na cały weekend.
Ponad miesiąc temu byłam na meczu tenisowym Davis Cup - Polska-Słowenia
Jerzy Janowicz
Łukasz Kubot
Marcin Matkowski i Mariusz Frystenberg
Oczywiście wygrana: Polska - Słowenia 3:1! Brawo Jerzyk, brawo Kubot. Atmosfera była niesamowita. Do zobaczenia w kwietniu.
Nie ma nic bardziej żałosnego od niespełnionych marzeń.













