Naprawdę. Po raz: zimno, a po dwa: w sumie nie wiem co po dwa. Wiele rzeczy przestało mnie cieszyć. Wciąż mi czegoś brak i tak mało daję innym. Nie umiem inaczej.
Przez cały ranek miałam wrażenie, że dziś sobota. Jestem zajebana w akcji i czasoprzestrzeni, typowo.
Na szczęście już wolne i mam nadzieję, że mój stan się polepszy. Oraz, że będzie tak zajebiście jak w zeszły weekend.
Istnieje pogląd, że ludzie łączą się w pary po to, żeby mieć się o kogo oprzeć w drodze do domu, gdy za bardzo się najebią. Inaczej wszyscy poskładalibyśmy się na chodniku jak wędkarskie krzesełka. Alkohol to w ogóle wróg romantyzmu, tylko czasami umożliwia wielkie gesty i to też zazwyczaj z potknięciem..
jednocześnie jest to też przyjaciel poczucia własnej wartości...'
