Klasowa wigilia jak najbardziej w porządku. Grupka dobrych ludzi wystarczyła.
A dziś ? Zapieprz straszliwy, włączył się syndrom robota.
Brak jakiejkolwiek świątecznej motywacji. Nie czuję tego.
Aleja, film i piwo, o tak. Chyba tego mi brakowauo.
Myślimy nad pasterką.
'Pasterka na SŁW, i wóda z gwinta
piździ, że przeginka
dopijta drinka i zawijka z tego winkla'
Jutero miasto z Natalią i prezenty.
Życzę sobie Wesołych Świąt. Wam nie, bo mi się bardziej przyda.
lets fuck the world



