Zaczął się kolejny ciężki tydzień, ostatki przed wystawieniem ocen proponowanych. Codziennie trzeba coś napisać/zaliczać/poprawiać/chujwico. Tymczasem mam serdecznie dość. Cholerne bagno.
Pogoda w końcu współpracuje, a szczerze mówiąc nawet trochę przesadza. Termometry sięgają prawie 30 stopni.
Ostatnie dwie nocki u Dybka było pro, zresztą jak zawsze. Totalnie nie ogarniam sobotnich urodzin Patrycji. Powiedziałabym, że było zajebiście do samego końca, ale totalnie nic nie pamiętam :D
Generalnie brak ochoty na cokolwiek, nic mi nie smakuje, dziś wszystko widzę w szarości.
Mam ostatnio dziwne sny, a gdyby tego było mało - niewiele z nich pamiętam.
Czekam na Ziperę w piątek i Moleste w niedzielę.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz