Nareszcie nadeszły wakacje, których doczekać się nie mogłam.. jak nigdy dotąd.
Plany? Najlepiej nie planować nic, nie przewidywać tysiąca możliwych opcji, darować sobie myślenie o tym co będzie, bo i tak dostaniemy akurat to, czego kompletnie się nie spodziewamy.
Jest we mnie obawa.. zabawnym jest, że nie ma w niej nic złego. Pragnę zmian, a owe mogą nabroić :) Cieszę się jednak, że coś się dzieje. Czegoś chcę, nareszcie.
To chyba czas na nadrobienie muzycznych zaległości, wrócenia do toku życia i bycia, generalnie.
chwyć mnie za włosy, oprzyj o ścianę
kochaj, aż całkiem myśleć przestanę'


miałam postanowienie. owym postanowieniem było właśnie nie planowanie czegokolwiek bo tak czy owak zawsze będzie inaczej a I TAK zawsze robię to samo, po czym wszystko szlag trafia i jest tak smutno jak teraz :c fajnie, że u Ciebie coś się dzieje, u mnie niby też, ale jakoś wyczekiwałam cholernie tych wakacji i w sumie nie jest tak, jakbym to sobie wcześniej wymyśliła :c
OdpowiedzUsuńgenialnych i udanych wakacji Ci życzę kochana! :*
planować każdy dzień, każdą minutę ze wszystkimi szczegółami? odpuszczam to sobie, stawiam na spontaniczność, poddaję się losowi :) wolę to niż czekać, aż spotka mnie rozczarowanie. to dopiero początek :) powinno być lepiej! głowa do góry malutka :*
OdpowiedzUsuń