środa, 10 lipca 2013

widzę słońce i promienie przebijające chmury

Mijają tygodnie, jednego dnia jest lepiej, innego gorzej, ale jakoś się plecie.
Nareszcie nadeszły wakacje, których doczekać się nie mogłam.. jak nigdy dotąd. 
Plany? Najlepiej nie planować nic, nie przewidywać tysiąca możliwych opcji, darować sobie myślenie o tym co będzie, bo i tak dostaniemy akurat to, czego kompletnie się nie spodziewamy.

Jest we mnie obawa.. zabawnym jest, że nie ma w niej nic złego. Pragnę zmian, a owe mogą nabroić :) Cieszę się jednak, że coś się dzieje. Czegoś chcę, nareszcie.

To chyba czas na nadrobienie muzycznych zaległości, wrócenia do toku życia i bycia, generalnie. 






chwyć mnie za włosy, oprzyj o ścianę 
kochaj, aż całkiem myśleć przestanę'

2 komentarze:

  1. miałam postanowienie. owym postanowieniem było właśnie nie planowanie czegokolwiek bo tak czy owak zawsze będzie inaczej a I TAK zawsze robię to samo, po czym wszystko szlag trafia i jest tak smutno jak teraz :c fajnie, że u Ciebie coś się dzieje, u mnie niby też, ale jakoś wyczekiwałam cholernie tych wakacji i w sumie nie jest tak, jakbym to sobie wcześniej wymyśliła :c
    genialnych i udanych wakacji Ci życzę kochana! :*

    OdpowiedzUsuń
  2. planować każdy dzień, każdą minutę ze wszystkimi szczegółami? odpuszczam to sobie, stawiam na spontaniczność, poddaję się losowi :) wolę to niż czekać, aż spotka mnie rozczarowanie. to dopiero początek :) powinno być lepiej! głowa do góry malutka :*

    OdpowiedzUsuń